15 gru 2015

ŚWIĘTA PO WŁOSKU - czym mogą nas zaskoczyć?

Jadąc po raz pierwszy do Włoch na święta, byłam ciekawa tego jak Włosi spędzają ten jakże ważny dla nas czas. Pomyślałam, że to co inne, niekoniecznie musi być gorsze. Pierwszym kubłem zimnej wody była informacja o braku Wigilii. Bo niby jak to? Na bożonarodzeniowym stole królowały, wtedy jeszcze niezbyt lubiane przeze mnie, owoce morza a na myśl o pierogach łezka zakręciła mi się w oku. Powiedziałam sobie - nigdy więcej. Los chciał, że w tym roku spędzę moje czwarte święta we Włoszech. I muszę Wam powiedzieć, że z roku na rok staram się dostrzegać coraz więcej pozytywów, bo każde święta, czy te polskie czy włoskie, mają w sobie coś magicznego.

Włoskie presepio
Wszystkie zamieszone zdjęcia - fot. M. Guszkowska


Święta we Włoszech obchodzone są na wiele różnych sposobów. I nie wynika to tylko z podziału PÓŁNOC-POŁUDNIE, ale też mocnych różnic regionalnych. Plus nie zapominajmy też, że co dom, to obyczaj! Ja jak zwykle skupię się na północnych obszarach...

8 grudnia - Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny (Immacolata Concezione della Beata Vergine Maria)

Okres świąteczny zaczyna się właśnie 8 grudnia, który we włoskim kalendarzu oznaczony jest czerwoną kartką. To właśnie wtedy, większość włoskich rodzin zabiera się za przystrajanie domów, ubieranie choinek i przygotowywanie szopek bożonarodzeniowych. Wtedy też rozświetlają się miasta i rozpoczyna się sezon jarmarków świątecznych (mercatini di Natale), gdzie możemy zakupić tradycyjne produkty (sery, słodycze, wędliny), świąteczne wyroby rękodzielnicze (idealne na prezenty) i napić się grzanego wina (vin brule').

Choinka Swarovskiego

Mercatini w Mediolanie




Pomińmy milczeniem centra handlowe i supermarkety, które klimatem świątecznym zaczynają żyć (podobnie jak i w Polsce) tuż po Wszystkich Świętych.

UWAGA na choinki! Jak już je znajdziemy we włoskich domach, to na 99% będą sztuczne. Dużo większe emocje wzbudza konstrukcja szopek bożonarodzeniowych (wł. presepio) do tego stopnia, że w mniejszych miasteczkach organizowane są coroczne konkursy na najpiękniejszą szopkę. Szopki robią wrażenie, szczególnie jak zajmują pół mieszkania, postacie się ruszają a w środku Betlejem przepływa rzeka! Czapki z głów!

13 grudnia - Dzień Świętej Łucji (Santa Lucia)

Niektórych z Was może to zdziwić, ale to 13 grudnia jest najbardziej wyczekiwanym dniem w roku. To właśnie wtedy, w nocy z 12 na 13 grudnia, Święta Łucja przybywa na swoim osiołku i zostawia dzieciom upragnione prezenty. Już od pierwszych dni listopada wszędzie słyszę tylko rozmowy o tym co przyniesie Santa Lucia, a rodzicie zachodzą w głowę, co kupić swoim pociechom. Sklepy prześcigają się w promocjach a na półkach brakuje miejsca na zabawki. Mogę śmiało powiedzieć, że Santa Lucia jest ważniejsza niż całe Boże Narodzenie razem wzięte i to właśnie wtedy dzieci otrzymują najwięcej prezentów. Nie zapominajmy jednak, że tradycja ta nie jest podtrzymywana w całych Włoszech a jedynie w prowincjach Cremony, Lodi, Mantowy, Brescii i Bergamo.


24 grudnia - Wigilia (Vigilia di Natale)

Na północy Włoch zdecydowana większość rodzin nie obchodzi Wigilii, a moja włoska famiglia należy do jednej z nich. Wigilii nie ma i nigdy nie było. 24 grudnia jest najzwyklejszym dniem, który poprzedza Boże Narodzenie. Odkąd mieszkam tu na stałe, co roku staram się organizować polskie święta. Niestety ciężko jest cieszyć się wigilijną atmosferą, kiedy komuś nie smakują śledzie czy barszcz a pierogi są bacznie oglądane z każdej strony, bo jakieś takie dziwne te ravioli. Należy dodać, że zdobywanie polskich produktów za granicą jest nie lada wyzwaniem a kiszone produkty są niczym jednorożce!

Ci, którzy 24 grudnia spotykają się w rodzinnym gronie i obchodzą włoską Wigilię, zasiadają przy "rybnym" stole. Pamiętajcie, że pod hasłem PESCE (ryba) kryją się owoce morza.

O północy wszyscy ruszają tłumnie w kierunku kościoła - niektórzy wybierają się na pasterkę, inni do pobliskiego baru. Bary 24 grudnia są otwarte do ostatniego gościa i jest to jeden z nielicznych dni w roku, kiedy można spotkać na raz wszystkich znajomych i przy wspólnym piwie/winie życzyć pozostałym wesołych świąt.



25 grudnia - Boże Narodzenie (Natale)

Jak mówi słynne włoskie powiedzenie "Natale con i tuoi", Boże Narodzenie spędza się w rodzinnym gronie. Wiele rodzin wybiera się tego dnia do restauracji (po co się męczyć, gotować i sprzątać?) a przeciętne menu' wynosi od 30 do 50 euro od osoby. O godzinie 12:00 wszyscy zasiadają do stołu, przy którym biesiadują średnio 4 do 5 godzin. O daniach, które królują tego dnia na stole, będziecie mogli przeczytać tutaj. Tego też dnia wszyscy obdarowują się prezentami. Do najmłodszych przybywa Święty Mikołaj (Babbo di Natale), ale w odróżnieniu od Świętej Łucji, zostawia mniej prezentów i z reguły są to słodycze i drobne upominki.


Niektóre rodziny, korzystając z urlopu, wybierają się na narty i spędzają Boże Narodzenie na alpejskich stokach.

26 grudnia - drugi dzień świąt Bożego Narodzenia (Santo Stefano)

Dzień, który Włosi przeznaczają na odpoczynek i spotkania w gronie rodziny czy znajomych. Jest to też dzień dojadania resztek po 25.

31 grudnia - Sylwester (San Silvestro)

Włoski sylwester tak naprawdę niewiele się różni od tego polskiego. Możemy go spędzać w domu z gronie znajomych, wybrać się na rynek miasta, do klubu czy do restauracji. Opcji jest wiele. Do charakterystycznych dań noworocznych możemy zaliczyć cotechino (rodzaj gotowanej, wieprzowej kiełbasy) lub zampone (faszerowana nóżka wieprzowa), które są serwowane z soczewicą (wł. lenticchie) i puree ziemniaczanym. Potrawy te mają symbolizować dobrobyt w nowym roku. O północy należy też zjeść 12 winogron, które mają odpowiadać 12 miesiącom w roku.

Popularna w okresie świątecznym jest też gra w TOMBOLĘ (rodzaj bingo), która może uatrakcyjnić zarówno sylwestrowy wieczór jak i wypełnić czas przy bożonarodzeniowym stole.

Według tradycji 31 grudnia Włosi powinni pozbyć się starych rzeczy (np. wyrzucając je przez okno) i koniecznie założyć czerwoną bieliznę.

6 stycznia - Święto Trzech Króli (Epifania)

Była już Santa Lucia, Babbo di Natale, ale to jeszcze nie koniec. W nocy z 5 na 6 stycznia włoskie domy nawiedza wiedźma Befana. Jest to staruszka z zakrzywionym nosem, która nosi spiczasty kapelusz i lata na miotle. Do domów dostaje się przez komin i zostawia prezenty w wywieszonych przez dzieci skarpetach.

Zgodnie z legendą w dniu narodzin Chrystusa, Trzej Królowie zatrzymali się przed chatką Befany, żeby spytać ją o drogę. Zachęcali ją, żeby przyłączyła się do nich, ale Befana odmówiła, usprawiedliwiając się licznymi obowiązkami. Kiedy zrozumiała swój błąd, zabrała ze sobą worek pełen prezentów i postanowiła dołączyć do pozostałych. Na swoje nieszczęście zgubiła się i od tego czasu lata na miotle, zostawia podarunki w każdym domu w którym mieszkają dzieci w nadziei, że odnajdzie Dzieciątko Jezus.

I jak mówi słynne włoskie przysłowie "L'Epifania tutte le feste porta via", 6 stycznia oficjalnie kończy okres świąteczny.


mg

1 komentarz: