30 maj 2015

Jak wkurzyć włoskiego fachowca – poradnik, level hard.

Panowie płytkarze z mojego mieszkania przenieśli się na piętro niżej. Dla przypomnienia wspomnę, że ekipa remontowa dobierana jest przez dewelopera, więc fachowcy wykańczają każde z mieszkań. Nie ukrywam, że miałam drobne wyrzuty sumienia związane ze zmuszeniem płytkarzy do drapania fug, ale mój stan psychiczny powrócił do równowagi, a panowie zajęli się innym mieszkaniem. Korona Zołzy budowy 2015 została przekazana w ręce innej klientki. Dzisiejsza historia zaczyna się chwilę wcześniej, w sklepie w którym deweloperzy zaopatrują się w płytki…


Sąsiadka (Vivi) po wcześniejszym dokonaniu wyboru płytek musiała w drobnej sprawie wrócić do sklepu potwierdzić inne zamówienie. W tak zwanym międzyczasie próbki jej płytek dojechały i ekspedient (E) mógł je zaprezentować. Vivi widząc swój wybór wydarła się na E., że to nie te płytki które zamawiała, E. dwukrotnie próbował ją przekonać, że jednak to ona zamówiła różowe cudo - Vivi w płacz i koniec rozmów. Zamówienie wstrzymane, nowe płytki wybrane przez sąsiadkę i co bardzo ważne, tym razem zamówienie podpisane autografem Vivi, gdyby jej się odwidziało. Kilka dni później nowa ordynacja dotarła na plac budowy, znani nam z poprzednich opowieści płytkarze położyli materiał na ściany, podłogi i gdzie tam jeszcze mieli położyć, Vivi przychodzi skontrolować i co? I w płacz, bo to nie te płytki!!! E. w trybie natychmiastowym ściągnięty ze sklepu na budowę (wyposażony w zamówienie z podpisem Vivi) i tłumaczy babie, że takie wybrała, takie dowieźli i takie ma położone. Płytkarze w stanie przedzawałowym, bo po przejściach ze mną są w drobnym stresie czy kładą dobre klocki na dobre ściany, a Vivi w histerii. Po próbach przekonania sąsiadki, że kolor jasnej kupy (lub kawy z mlekiem, jak kto woli) wcale nie jest taki zły i ładnie się komponuje z innymi kolorami, niestety polegli. Decyzja: zrywamy! Efekt: Vivi zestresowana, bo musi wybrać kolejny raz płytki ryzykując, że znowu coś nie zagra i jest sporą kwotę pieniędzy w plecy; E. zestresowany, bo musi DORADZIĆ i przyjąć zamówienie Vivi, które w każdej chwili może być wstrzymane lub cofnięte; Płytkarze zestresowani, bo mają opóźnienia w pracy i czują strach przed Vivi :D

Czekam na dalszy rozwój sytuacji 



m.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz